Blog

Czy ja jestem uzależniona ? historia magdy.

Historia Magdy

Magda – pracownik banku z Warszawy, 27 lat , narkomanka.

Narkomanka – to słowo… przyznam szczerze, przez długi czas kojarzyło mi się wyłącznie z osobami z marginesu społecznego. A przecież ja miałam świetną pracę, wykształcenie, mieszkanie, zawsze byłam elegancko ubraną kobietą.

Jakże się myliłam…To tylko stereotypy, które miałam w głowie i które oddalały mnie od przyznania się przed samą sobą, że ja też mam problem z narkotykami, że jestem chora i to chora na śmiertelną chorobę…

Jak to się stało, że uzależniłam się od narkotyków?

Na to z pewnością złożyło się wiele czynników.

Zaczęło się bardzo niewinnie. Pamiętam, że już na początku liceum, na imprezach paliłam marihuanę i piłam alkohol. Natomiast jak sięgam pamięcią, już wtedy czułam silną więź z używkami. Mówiąc wprost byłam zafascynowana swoim stanem po alkoholu i narkotykach. Wreszcie czułam ulgę, napięcie z całego ciała schodziło, byłam zabawna, rozgadana w grupie rówieśników. Czułam ich akceptację, przynależność do grupy – a chyba na tym w tamtym czasie zależało mi najbardziej.

Natomiast nie zdawałam sobie sprawy jak wysoką cenę przyjdzie mi zapłacić za poczucie akceptacji w liceum. Ceną było moje zdrowie : psychiczne, fizyczne jak i duchowe.

Później przyszedł czas studiów. Musiałam się dużo uczyć a jednocześnie chciałam mieć bogate życie towarzyskie – nadal zależało mi bardzo na akceptacji wśród znajomych.

I tak poznałam kokainę – moją najlepszą przyjaciółkę, która umożliwiała mi prowadzenie życia i bycia taką osobą, jaką zawsze chciałam być.

Towarzyszyła mi początkowo okazjonalnie, później weekendowo a potem coraz częściej.

Wydawało mi się, wręcz byłam o tym przekonana, że to doskonałe rozwiązanie na każdy mój problem:

– potrzebuję więcej się uczyć i mniej spać – kokaina

– chcę być rozgadana i wesoła na imprezie, w towarzystwie – kokaina

– chcę czuć się akceptowana – kokaina

– chcę czuć radość z życia i euforię – z pomocą przychodzi zawsze kokaina.

Pod koniec studiów, dostawałam już sygnały od znajomych, że coś jest ze mną nie tak, że mam problem z narkotykami, że jest ich za dużo, że dziwnie się zachowuję.

Takie teksty tylko powodowały u mnie tylko wielką złość. Usilnie wypierałam, że mam problem.

Po studiach, podjęłam pracę w banku, szybko też awansowałam.

Presja, stres, życie w pędzie, awanse, brak czasu na systematyczne jedzenie i odpoczynek powodowały, że zażywałam jeszcze coraz większe dawki kokainy.

Nie potrafiłam już funkcjonować bez narkotyków. Towarzyszyły mi już codziennie.

Z czasem było coraz gorzej.

Zarabiałam na tamten czas stosunkowo dużo – zdecydowanie więcej niż moi rówieśnicy, natomiast doszło do tego, że ok. 90% pensji wydawałam na kokainę. Zalegałam z rachunkami, czynszem za mieszkaniem. Pojawiła się u mnie bezsenność oraz różne nieuzasadnione lęki, nerwowość, rozkojarzenie, zaniki pamięci.

Pewnego dnia, zapamiętam ten dzień do końca życia, nie byłam już w stanie iść do pracy i normalnie funkcjonować. Czułam tak silny lęk przed wszystkim, że bałam się wyjść z domu. Serce waliło jak młot, miałam wrażenie, że mi zaraz wyskoczy, że to zawał.

Zadzwoniłam do rodziców płacząc, że umieram, żeby mnie ratowali.

Przyjechali bardzo szybko. Później pogotowie, szpital i odtruwanie.

Następnie leczenie w Ośrodku Uzależnień.

Był to niezwykle ciężki czas dla mnie. Natomiast teraz patrzę na tamten okres z wielką wdzięcznością, bo dzięki podjęciu leczenia nadal żyję.

Obecnie od 2 lat jestem trzeźwa, wykonałam bardzo dużo pracy nad sobą i jeszcze dużo pracy przede mną. Nie byłoby to możliwe dzięki wsparciu rodziców, terapeutów jak i innych osób uzależnionych, które poznałam na swojej drodze.

Zaczynam być prawdziwą sobą i akceptować swoją chorobę oraz siebie.

Trzeźwienie dla mnie to niekończący się proces, przygoda na całe życie i bardzo mi się to podoba.

Mój ulubiony cytat : ,,Wszyscy mamy dwa życia. To drugie zaczyna się w chwili, gdy zdamy sobie sprawę, że mamy tylko jedno.” Dziś to już wiem i staram się przeżyć każdy, kolejny dzień jak najlepiej umiem.

Magda

Jeśli zastanawiasz się czy, jesteś uzależniona,

Zapraszamy Ciebie do odpowiedzi na następujące pytania :

Sprawdź!

Obalamy 8 mitów związanych z alkoholizmem

OBALAMY 8 MITÓW ZWIĄZANYCH Z ALKOHOLIZMEM 

👉 MIT 1 : OSOBY UZALEŻNIONE TO GŁÓWNIE MĘŻCZYŹNI
Jest taki sam odsetek uzależnionych Kobiet co Mężczyzn. 
Natomiast uzależnione Kobiety rzadziej podejmują leczenie. Związane jest z ogromnym poczuciem winy i wstydu a także stereotypami społecznymi  : Matka Polka, ,,kobiecie nie wypada”.

👉 MIT 2 : OSOBY UZALEŻNIONE TO OSOBY Z MARGINESU SPOŁECZNEGO
Uzależnienie jest chorobą dotykająca ludzi bez względu na wiek, płeć, status społeczny czy wykształcenie.
U Kobiet im wyższe wykształcenie i status społeczny, tym statystycznie większa skłonność do alkoholizmu. Alkoholizm często dotyka Kobiet Sukcesu.

👉 MIT 3: ALKOHOLIK TO KTOŚ, KTO PIJE CODZIENNIE 
Codzienne picie alkoholu nie jest objawem alkoholizmu. Zdarza się natomiast, że alkoholik pije przez wiele dni z rzędu ( tzw. ciąg alkoholowy). Są jednak i tacy alkoholicy, którzy piją tylko kilka razy w roku.

👉 MIT 4 : PIWO TO NIE ALKOHOL
Piwo i wino uważane są za tzw. alkohole słabe. Należy pamiętać jednak, że każdy napój alkoholowy zawiera tą samą substancję – alkohol etylowy, który może powodować uzależnienie.
Jedna szklanka piwa odpowiada wypiciu kieliszka wódki.

👉 MIT 5 : ‘’MOCNA GŁOWA ‘’CHRONI PRZED ALKOHOLIZMEM
,, MOCNA GŁOWA” czyli możliwość wypicia dużej ilości alkoholu bez widocznych skutków ubocznych, może jedynie skrócić czas wchodzenia w fazę ostrzegawczą choroby alkoholowej. Oznacza to , że u posiadaczy  tzw. mocnych głów choroba alkoholowa rozwija się szybciej. 

👉 MIT 6 : JEŚLI KTOŚ POTRAFI POWSTRZYMAĆ SIĘ OD ALKOHOLU PRZEZ KILKA MIESIĘCY, NIE JEST ALKOHOLIKIEM
Osoba nieuzależniona nie potrzebuje robić sobie przerw od picia.
Alkoholik podejmuje spontaniczną abstynencję, aby udowodnić sobie jak i innym, że nie ma problemu z nałogiem, że kontroluje picie.
Kiedy jednak wraca do picia, wraca od razu do miejsca, w którym się zatrzymał. Choroba nadal się rozwija.

👉 MIT 7: JEŚLI KTOŚ SIĘ NIE UPIJA, NA PEWNO NIE JEST UZALEŻNIONY.
Jest to kolejny mit, który często słyszymy. 
O uzależnieniu stanowią konkretne objawy. Jednym z nich jest utrata kontroli.
Szczególnie Kobiety często są na rauszu, natomiast rzadziej upijają się. 

👉 MIT 8 : WYSTARCZY CHCIEĆ PRZESTAĆ PIĆ
Wiele osób uważa, że nadmierne picie to jedynie skutek chęci napicia się i braku silnej woli. Nic bardziej mylnego. Uzależnienie jest chorobą, która upośledza wolną wolę pijącego. Alkoholik pije ponieważ czuje silną potrzebę picia ( tzw. głód alkoholowy), co jest jedną z charakterystycznych cech uzależnienia. 
Żeby odzyskać WOLNOŚĆ ❤️ i rozpocząć nowe życie bez konieczności sięgania po używki, niezbędne jest podjęcie leczenia w Ośrodku Uzależnień.
Jesteśmy po to, by Tobie pomóc, 
Zespół Fundacji Wenus.
☎️ 572570386

8 FAKTÓW O KOBIECYM ALKOHOLIŹMIE

8 FAKTÓW O KOBIECYM ALKOHOLIŹMIE 
👉 FAKT 1 : ALKOHOLIZM TO CHOROBA
Alkoholizm został zakwalifikowany do Międzynarodowej Klasyfikacji ICD – 10.
👉 FAKT 2 : CHOROBA ALKOHOLOWA ROZWIJA SIĘ ETAPAMI
Fazy choroby alkoholowej obejmują 4 etapy. 
Leczenie uzależnienia można rozpocząć na każdym etapie rozwoju choroby. 
👉 FAKT 3 : KOBIETY UPIJAJĄ SIĘ SZYBCIEJ
Z powodu uwarunkowań metabolicznych kobiety przyjmujące tą samą ilość alkoholu co mężczyźni (o podobnym wzroście i wadze ) mają większe stężenie alkoholu we krwi średnio o 
40 % !!!
👉 FAKT 4 : KOBIETY ZDECYDOWANIE SZYBCIEJ NIŻ MĘŻCZYŹNI DOZNAJĄ SZKÓD ZDROWOTNYCH
Kobiety są mniej odporne na toksyczne działanie alkoholu. Jest to związane z budową ciała, rozłożeniem tkanki tłuszczowej i wody w organizmie .
Marskość wątroby może wystąpić po zaledwie 5 latach, u mężczyzn natomiast po ok. 20  !!!
👉 FAKT 5 : KOBIETY RZADZIEJ NIŻ MĘŻCZYŹNI ZGŁASZAJĄ SIĘ NA LECZENIE ODWYKOWE
Związane jest to z poczuciem ogromnego wstydu i winy ze względu na pełnione role społeczne.
👉 FAKT 6 : 4 RAZY WIĘCEJ KOBIET NIŻ MĘŻCZYZN UMIERA Z POWODU ALKOHOLIZMU     
👉 FAKT 7 : KOBIETY CZĘŚCIEJ NIŻ MĘŻCZYŹNI PIJĄ W SAMOTNOŚCI
Kobiety najczęściej piją w samotności, długo się ukrywają z nałogiem. Wynika to z ról społecznych, jakie zostały przypisane kobietom – roli matki i strażniczki ogniska domowego.
👉 FAKT 8 : PSYCHOTERAPIA TO PODSTAWOWA METODA LECZENIU ALKOHOLIZMU
Psychoterapia daje wsparcie osobie uzależnionej, pozwala zdobyć wiedzę na temat choroby oraz daje skuteczne narzędzia do życia w trzeźwości. Do wyboru mamy leczenie w ośrodku odwykowym lub terapię grupową oraz indywidualną w formie ambulatoryjnej – dochodzącej, zazwyczaj spotkania grupowe odbywają się 2 razy w tygodniu.
Żeby odzyskać WOLNOŚĆ ❤️ i rozpocząć nowe życie bez konieczności sięgania po używki, niezbędne jest podjęcie leczenia w Ośrodku Uzależnień.
Jesteśmy po to, by Tobie pomóc, 
Zespół Fundacji Wenus.
☎️ 572570386

Czy ja jestem uzależniona? Historia anny

Anna – prawniczka z Katowic, 35 lat, alkoholiczka  

Alkoholiczka – to słowo… przyznam szczerze, długo nie mogło mi przejść przez  gardło… Kojarzyło mi się z kobietą bez środków do życia, brudną, obdartą, stojącą  pod sklepem z tanim alkoholem, chwiejącą się na nogach i zaczepiającą  przechodzących ludzi o 2 zł na piwo…  

 Jakże się myliłam…  

 Jak później się okazało, niczym nie różniłam się od tej Pani…Byłyśmy równe  wobec alkoholizmu.  

 Jak to się stało, że zostałam alkoholiczką? Przecież to niemożliwe, ja Anna,  dziewczyna z dobrego domu, z wyższym wykształceniem, wspaniałą pracą w  kancelarii i mężem, którego mi zazdrościły wszystkie koleżanki, podróżująca po  świecie.  

 No jak to się właściwie stało? Jak to możliwe w ogóle?  

Takie myśli właśnie mi się kłębiły w głowie przy przyjęciu do Ośrodka Leczenia  Uzależnień.  

 Ale od początku.  

 Mój dom rodzinny: tata prawnik, prowadzący dużą kancelarię, dobry człowiek,  natomiast rzadko obecny w domu. Swoją nieobecność rekompensował mi drogimi  zabawkami, wyjazdami, kursami. Mama natomiast zajmowała się domem oraz mną.  Nie wiem czy do końca była szczęśliwa…Często wieczorem widziałam ją z  kieliszkiem wina w dłoni, patrzącą się w okno ze smutnym, jakby nieobecnym  wzrokiem. Na szafce nocnej w Jej sypialni zawsze stały leki. Takie mam  wspomnienie z dzieciństwa. Na zewnątrz natomiast, Nasza Rodzina wyglądała  idealnie – szczęście, przyjęcia organizowane w domu, sukcesy, wakacje. Ale to były  tylko pozory…  

 Ja również, jak mój tata, zostałam prawniczką. Nie wiem dlaczego,  interesowałam się przecież malarstwem…  

Dostałam pracę w dobrej kancelarii, wyszłam za mąż i wkrótce po tym odkryłam  moją prawdziwą miłość:  

ALKOHOL I  ULGĘ  

 W końcu nie wstydziłam się w towarzystwie, już nie byłam “szarą myszką”  grzeczną, posłuszną, bojącą się wyrazić swoje zdanie czy odmówić. Czułam się  wspaniale po alkoholu. Stał się on moim lekarstwem na wszystko. Stałam się duszą  towarzystwa, którą zawsze chciałam być. Pewną siebie Anną, poważaną wśród  kolegów z pracy, szefa i klientów, radosną żoną w domu i wspaniałą koleżanką.  Wreszcie potrafiłam się “wyluzować”, jak mówił mój mąż.  

Zaczęłam pić coraz więcej, nie upijałam się, przecież kobiecie nie wypada. Byłam  na lekkim rauszu…, coraz częściej a później już codziennie.  

Piłam przed pracą setkę, wlewałam do kawy, żeby mąż się nie zorientował, na dobry  początek dnia. W pracy kolejna porcja szła z koktajlem wysokobiałkowym – przecież  dbałam o swoje zdrowie i zdrowe odżywianie. Potem kolejna, przed sprawą w sądzie  i później po powrocie do domu i kolejna na sen.  

Hmmm, trwało to dość długo, ok. 3 lat.  

 Później było coraz gorzej.  

 Nie potrafiłam już funkcjonować bez alkoholu.  

 Przy próbach odstawienia alkoholu, zrobienia sobie przerw, czułam ogromny  niepokój i lęk, rozdrażnienie, kłóciłam się z mężem i współpracownikami o wszystko.  Byłam nieznośna, musiałam pić dalej…Mój nierozerwalny związek z alkoholem  ukrywałam przed całym światem. To była tylko nasza tajemnica, o której nikt nie  wiedział. Przynajmniej tak wówczas mi się wydawało, że nikt nie widzi, że piję.  

Pewnego dnia, wsiadłam do samochodu w nocy, po całej butelce wina. Cicho  wymknęłam się z domu, mąż już spał. Chciałam pojechać tylko po zapasy alkoholu  na ranek, oczywiście do dalszego sklepu, w którym mnie nikt nie znał. Tyle tylko, że  nie dojechałam do tego sklepu, miałam wypadek…i jak się okazało 2,0 promile we  krwi…Trafiłam do szpitala, tam też później usłyszałam diagnozę.  

JEST PANI UZALEŻNIONA OD ALKOHOLU, MUSI PANI SIĘ LECZYĆ

 Płakałam, nie mogłam się z tym pogodzić.  

Mąż powiedział, że mi pomoże, że podejrzewał to już dłuższy czas, porozmawiał  również z moim szefem. Jak później się okazało wszyscy w pracy podejrzewali u  mnie problem z alkoholem. 

Podjęłam leczenie w Ośrodku Uzależnień. Cholernie trudny czas, wiele  dowiedziałam się o sobie jak i swojej chorobie. Już nie wstydzę się powiedzieć o  sobie : Anna, jestem alkoholiczką.  

 Teraz powoli zaczynam odbudowywać siebie i swoje życie. Patrzę z nadzieją w  przyszłość, zaczęłam rozwijać swoją pasję: malarstwo.  W końcu zaczynam być sobą, prawdziwą Anną.  

Jeśli zastanawiasz się czy, jesteś uzależniona.  

Zapraszamy Ciebie do odpowiedzi na następujące pytania : 

Strona główna » Blog » Strona 2