Blog

Merkury detoks

W nawiązaniu do otrzymywanych zapytań pragniemy poinformować, iż od lipca powiększamy zakres naszych usług. Dla potrzebujących osób oferujemy kompleksową detoksykację od alkoholu oraz innych substancji psychoaktywnych.

Oprócz tego do naszej oferty dołączają:

• Kroplówki
• Nawadnianie
• Witaminy
• Leczenie kaca
• Farmakologiczne leczenie alkoholizmu

Dzięki współpracy z firmą MediRaty istnieje możliwość skorzystania z systemu ratalnego.

Po więcej szczegółów zapraszamy do kontaktu:
kontakt@merkurydetoks.pl
+48572 570 387.

Twoja opinia, jest dla nas Ważna

Cały czas dokładamy wszelkich starań aby nasza terapia była jak najskuteczniejsza. Łączac wiedzę oraz doświadczenie naszych terapeutów udało nam się pomóc wielu osobom. Naszym celem jest pomoc każdemu, kto takiej pomocy potrzebuje dlatego właśnie Wasza opinia jest tak bardzo ważna. To dzięki niej stale możemy dbać o zachowanie wysokiego standardu naszej pracy. Wystawiając nam opinię pomagasz także innym podjąć decyzję o wyborze usług które mogą pomóc również innym. Jeżeli udało nam się pomóc, proszę zostaw swoją opinię w internecie.

Dziękujemy!:)

ROLA PSYCHOTERAPII GRUPOWEJ W WYCHODZENIU Z Uzależnienia

Terapia grupowa jest niezwykle ważnym elementem leczenia uzależnienia.

Terapia uzależnień ma na celu pomoc pacjentom, dotkniętym alkoholizmem, narkomanią, lekomanią czy uzależnieniami od czynności np. zakupoholizm, sexoholizm, siecioholizm, hazard.

Grupa terapeutyczna daje uczestnikowi możliwość zdrowienia poprzez korzyści wynikające z bezpośredniego kontaktu z innymi osobami o takim samym problemie.

Obecność ludzi, cierpiących na tą samą chorobę jest niczym jak lustro, w którym można się przejrzeć i z nieco innej perspektywy zrozumieć uzależnienie.

Terapia grupowa może być realizowana w dwóch formach : pobyt w Ośrodku Leczenia Uzależnień lub w formie terapii ambulatoryjnej, czyli dochodzącej.

Fundacja Wenus oferuje 28 dniowy pobyt dla Kobiet w Ośrodku a później kontynuację w formie ambulatoryjnej w Poradni lub online oraz terapię ambulatoryjną – mieszaną grupę, dla mężczyzn i kobiet w Poradni lub online.

Spotkania zazwyczaj odbywają się 2 razy w tygodniu w wymiarze 2- 3 godzin. W spotkaniach uczestniczy od kilku do kilkunastu osób uzależnionych plus terapeuta uzależnień. Program terapii grupowej rozłożony jest na 12 miesięcy.

Korzyści, jakie daje grupowa psychoterapia uzależnień :

– zaobserwowanie tego samego problemu z wielu różnych perspektyw

– brak poczucia wyobcowania – wszyscy ludzie w grupie mierzą się z tą samą chorobą

– wsparcie, nie tylko terapeuty, ale też osób z tą samą chorobą, co stanowi niezwykłą wartość w procesie zdrowienia

– większą motywację do trzeźwego stylu życia – w grupie jest siła

– zgłębianie interakcji pomiędzy uczestnikami, rozwijanie zdolności interpersonalnych, co przekłada się na lepsze funkcjonowanie w społeczeństwie

– możliwość sprawdzenia, co sprawia nam trudność w relacjach z drugą osobą i czemu ‘’musimy ‘’ się jeszcze przyjrzeć i nad czym popracować

Wiele osób może odczuwać dyskomfort, lęk przed podjęciem terapii grupowej. Wiąże dzieleniem się swoimi historiami, uczuciami. Jest to jak najbardziej zrozumiałe. Natomiast warto się przełamać i dać sobie szansę na trzeźwe życie. Nie ma również obowiązku opowiadania o wszystkich przeżyciach oraz przymusu wypowiedzi. Czasami można pomilczeć, poobserwować innych uczestników żeby ‘’oswoić ‘’ się z grupą.

W grupie obowiązuje zasada dyskrecji, czyli wszystkie zasłyszane historie zostają na spotkaniu jak i tożsamość uczestników – wystarczy imię, nie ma konieczności podawania nazwiska i innych danych.

Jeśli zastanawiasz się nadal, czy terapia grupowa jest dla Ciebie i / lub jaka forma będzie najskuteczniejsza, zapraszamy na indywidualną konsultacją z psychoterapeutą uzależnień, który pomoże Tobie podjąć najlepszą w Twoim przypadku decyzję.

Jak pomóc uzależnionej osobie, która tej pomocy nie chce ?

Ten wpis powstał z myślą o Rodzinach i Przyjaciołach, którzy podejrzewają problem uzależnienia u bliskiej im Kobiety.

Czują często bezradność, zmęczenie oraz zrezygnowanie. Wiele razy podejmowali próby rozmowy, zakazy, prośby, błagania, tłumaczenia.

Przepełnia Ich poczucie winy, że nie potrafią pomóc a problem nałogu tylko się nasila.

Wierzyli w obietnice poprawy, zaprzestania sięgania po używki.

Efektu nie było lub tylko na krótką chwilę i znowu to samo.

Towarzyszy Im często poczucie wstydu, żalu oraz złości.

Dramaty polskich rodzin często rozgrywają się w czterech ścianach.

Czy jest to Tobie bliskie? Jeśli tak, ten wpis jest z pewnością dla Ciebie.

Czy na pewno nie można nic zrobić ?

Jak pomóc uzależnionej Kobiecie, która tej pomocy nie chce ?

Bardzo skutecznym narzędziem jest przeprowadzenie INTERWENCJI WOBEC UZALEŻNIONEJ KOBIETY.

W 90 przypadkach na 100, dobrze przygotowana interwencja kończy się SUKCESEM czyli podjęciem leczenia w ośrodku odwykowym. To niezwykle wysoka skuteczność.

Interwencja często też  nazywana jest  pierwszym krokiem do wyjścia z choroby, jaką jest uzależnienie.

Jaki jest cel interwencji ?

Celem jest podjęcie leczenia odwykowego przez uzależnioną Kobietą oraz zorganizowanie pierwszego kontaktu z placówką Leczenia Uzależnień.

Leczenie odwykowe odbywa się w Ośrodku Uzależnień w formie stacjonarnej – najczęściej pobyt 28 dniowy ( zalecana jest później kontynuacja – terapia grupowa 1 raz w tygodniu )

bądź w trybie ambulatoryjnym  – terapia grupowa 2 x tygodniu i 1 x tygodniu spotkanie indywidualne.

Kto uczestniczy w spotkaniu interwencyjnym?

W spotkaniu uczestniczy rodzina oraz osoby bliskie Kobiecie uzależnionej. Zalecamy  od 2 do 5 osób.

Natomiast nie powinny uczestniczyć w niej osoby skonfliktowane z Kobietą oraz małe dzieci.

Czy może w nim uczestniczyć mediator lub psychoterapeuta?

Klasyczne założenie interwencji jest takie, iż przeprowadza się ją w domu. Ma ona pokazać siłę rodziny, która zbiera się by pomóc ukochanej Kobiecie.

Jeśli wprowadzilibyśmy osobę trzecią, obcą np. mediatora , wówczas uzależniony najczęściej nie chciałby rozmawiać.

Natomiast każdy przypadek rozważamy indywidualnie .

Jak wygląda profesjonalne przygotowanie rodziny do przeprowadzenia interwencji?

Przygotowanie rodziny i bliskich do interwencji obejmuje kilka spotkań ( od 2 do 5, w zależności od indywidualnego przypadku oraz tego ile osób bierze w nim udział).

Na pierwszym spotkaniu ustalamy liczbę osób, która będzie brała udział w interwencji oraz  osobę prowadzącą. Analizujemy sytuację uzależnionej Kobiety. Rodzina otrzymuje również wsparcie.

Na drugim i kolejnych spotkaniach wymagane jest uczestnictwo wszystkich osób. Przygotowujemy konkretny scenariusz spotkania. Odbywamy próbę bądź próby.

Rodzina i bliscy dostają również informacje jak zadbać o siebie oraz jak wspierać uzależnioną Kobietą w trakcie trwania terapii.


Jakie są etapy całego procesu ?

I Przygotowanie i zaplanowanie interwencji.

II Przeprowadzenie próby / prób- spotkanie interwencyjne z uzależnioną osobą.

III Pomoc w dotarciu do placówki Leczenia Uzależnień.

IV Wsparcie uzależnionej Kobiety w trakcie trwania terapii.

V Zadbanie o siebie.

Czy konieczne jest dobre przygotowanie się do interwencji i odbywanie prób?

Tak, jest to konieczne. Od dobrego przygotowania, w tym próby / prób w dużej mierze zależy skuteczność spotkania interwencyjnego.

Od czego zacząć takie spotkanie?

Od powiedzenia, że nam zależy na uzależnionej osobie, że ją kochamy, że jest dla nas ważna.

O czym mówimy na sesji interwencyjnej ?

– przede wszystkim o tym, że nam zależy na osobie uzależnionej

– faktach związanych z jej uzależnieniem

– kiedy i gdzie ma się udać po pomoc w leczeniu choroby

– każdy z uczestników zaznacza , że oczekuje konkretnej decyzji osoby uzależnionej w sprawie leczenia

– ultimatum stosujemy wówczas, gdy kobieta nie zgodzi się na pierwszą wizytę w placówce Leczenia Uzależnień i tu musimy pamiętać o konsekwencji : stosujemy wyłącznie ultimatum, które jesteśmy w stanie na dany moment spełnić.

Jak rozmawiać z osobą uzależnioną podczas spotkania?

Przede wszystkim NIE OCENIAMY, NIE KRYTYKUJEMY, NIE WYPOMINAMY. Spotkanie przebiega w ŻYCZLIWEJ atmosferze. Opieramy się wyłącznie na FAKTACH związanych z uzależnieniem. Mówimy również o swoich uczuciach.

Natomiast jesteśmy KONSEKWENTNI – nie rzucamy słów na wiatr.

Jak zapanować podczas spotkania nad swoimi emocjami?

Jest to bardzo trudne. Natomiast, jeśli chcemy by rozmowa przyniosła oczekiwany efekt, nie możemy : KRZYCZEĆ, PODNOSIĆ GŁOSU czy OSKARŻAĆ. Gdyby tak się stało, wówczas  spotkanie interwencyjne przerodziłoby się w kolejną rodzinną kłótnię.

Gdy ponoszą nas emocje, lepiej wyjść na chwilę, wziąć kilka oddechów.

Miejmy też cały czas na uwadze jaki jest CEL SPOTKANIA :  pomoc uzależnionej Kobiecie a nie nasze  pretensje.

Niezwykle pomocne również może okazać się przeprowadzenie próby bądź prób przed spotkaniem.

Czego powinno się unikać podczas takiej rozmowy?

Unikamy oceniania, krytykowania, pretensji i oskarżeń. Staramy się również nie podnosić głosu, krzyczeć. Pamiętajmy, że interwencja nie jest kolejną awanturą rodzinną oraz że przebiega w życzliwej atmosferze.

Ile powinna trwać sesja interwencyjna?

Różnie. Nie ma limitów czasowych. Rozmowa interwencyjna nastawiona jest na cel. Kończymy spotkanie wówczas, gdy zostaną podjęte konkretne decyzje.

Od czego zależy skuteczność interwencji?

W dużej mierze od dobrego przygotowania w tym przeprowadzenia odpowiedniej ilości prób.

Duży wpływ ma również atmosfera, w której odbywa się spotkanie.

Pamiętajmy również o konsekwencji.

PODSUMOWANIE

Czym jest interwencja?

– pomaganiem osobie, która tej pomocy nie chce

– skutecznym narzędziem motywacyjnym

– konfrontacją

– specjalnie przygotowanym działaniem, podjętym przez osoby najbliższe osobie z problemem uzależnienia ( członkowie rodziny, przyjaciele)

– przebiega w ŻYCZLIWEJ atmosferze
– ma RZECZOWY i KONKRETNY charakter
– ma określoną strukturę, zasady i przebieg

Czym nie jest interwencja?

– kolejną awanturą rodzinną
– okazją do wzajemnych oskarżeń i pretensji
– dyskusją na temat czym jest a czym nie jest uzależnienie
– dyskusją o powodach picia
– konfrontacją na temat czy spożywanie używki jest normalne czy jest już chorobą

– sesją terapeutyczną
– diagnozą uzależnienia

WARUNEK KONIECZNY

Osoba uzależniona nie może być pod wpływem substancji w trakcie przeprowadzania spotkania interwencyjnego.

JEŚLI POTRZEBUJESZ POMOCY W PRZYGOTOWANIU DO PRZEPROWADZENIA INTERWENCJI, ZADZWOŃ

572 570 386

JESTEŚMY PO TO BY TOBIE POMÓC

Czy ja jestem uzależniona ? Historia katarzyny

Katarzyna – pracownik administracyjny z Warszawy, 58 lat, uzależniona od leków i  alkoholu.  

 Moje uzależnienie rozwinęło się stosunkowo późno…, byłam po 50 – tce…  Do dziś, zastanawiam się jak to w ogóle się stało, że zostałam lekomanką, popijającą  leki alkoholem, samotną, zniszczoną kobietą na dnie.  

Zaczęło się całkiem niewinnie…  

Po wyprowadzce mojej córki z domu ( wyprowadziła się z zięciem i wnuczką do  innego kraju ), czułam niepokój, lęk, pustkę, bezsens życia.  

10 lat wcześniej wyprowadził się mąż.  

Czułam się nikomu niepotrzebna i bezużyteczna.  

Nie mogłam spać, jeść, normalnie funkcjonować.  

Pozostała mi tylko praca i pusty dom.  

Z córką, wnuczką i zięciem komunikowaliśmy się przez Internet oraz spędzaliśmy  wspólnie święta 2 razy do roku.  

Lęki i bezsens życia, depresyjne myśli, nasilały się każdego dnia. W końcu poszłam  do lekarza i usłyszałam diagnozę: depresja, zaburzenia lękowe i zaburzenia snu.  

Dostałam leki : Afobam i Xanax – moje dwa cudowne rozwiązania na wszelkie  kłopoty.  

 Czułam się lepiej, powoli odzyskiwałam radość i sens życia. Przez głowę  przemykała myśl : “ Dlaczego wcześniej nie poszłam do lekarza po leki ? Po co tak  długo się męczyłam ? ”  

Jakie było moje zdziwienie a poziom irytacji sięgnął zenitu, jak lekarz na wizycie,  bardzo się ucieszył, że jest poprawa samopoczucia i przepisał inne, łagodniejsze leki.  

Wykrzyczałam wówczas “ Panie doktorze, ja przyszłam po Xanax i Afobam, nie chcę  innych leków !!! ” i wyszłam, trzaskając drzwiami od gabinetu.  

Już wtedy powinna mi się zapalić kontrolna lampka, przecież nigdy na nikogo nie  krzyczałam, byłam spokojną, bezkonfliktową osobą, to zachowanie zupełnie nie było  w moim stylu.  

Byłam bardzo zdenerwowana, myślałam co ja mam teraz zrobić, przecież leki mi się  kończą. Żeby ochłonąć, w drodze powrotnej do domu, kupiłam butelkę wina. 

Obudziłam się rano z nowym pomysłem i planem w głowie. Na szafce nocnej stała  pusta butelka i opakowanie po lekach. Nic nie pamiętałam. Jednak wówczas nie  martwiło mnie to.  

Zapisałam się do innego lekarza, bez problemu dostałam receptę.  Później do kolejnego.  

Zaczęła się manipulacja, opowiadanie zmyślonych historii lekarzom, byle by tylko  osiągnąć cel – dostać receptę na leki, nieustanne zmienianie psychiatrów.  Wszystko to spowodowało, że moje życie zaczęło się koncentrować na zdobywaniu  lekarstw. A ja dalej nie widziałam, że jestem chora…  Przestałam śpiewać w chórze kościelnym, spotykać się z koleżankami z pracy.  Nawet przestałam rozmawiać wieczorami z Córką i wnuczką, które kocham nad  życie. Bałam się i wstydziłam, że zobaczą, że jest ze mną coś nie tak.  

Zawsze miałam jakąś dobrą wymówkę, wcześniej przygotowaną.  Od tej pory, każdego wieczora, towarzyszyły mi leki i butelka czerwonego wina.  Wzięłam miesięczne zwolnienie z pracy, bo nie mogłam rano wstać z łóżka a nie  chciałam rezygnować z mojego wspaniałego remedium na wszystko : alkoholu i  leków.  

Czułam się coraz gorzej, psychicznie i fizycznie. Zaniki pamięci, niepokój, lęki,  drżenie rąk – natomiast nie łączyłam tego absolutnie z uzależnieniem.  

Moje dno ?  

 Hmmm, rozmowa z córką i małą wnuczką pod wpływem alkoholu i leków. Coś  bełkotałam i w pewnym momencie przewróciłam się podłogę, bez życia. Znam to z  opowieści Ani, nie pamiętałam z tego wydarzenia nic…  Ania następnego dnia przyleciała do Warszawy, zabrała mnie do lekarza, mój stan  był poważny. Wówczas mało rozumiałam, z tego co się wokół mnie dzieje.  Zgodziłam się pobyt w Ośrodku Uzależnień, później Oddział Dzienny.  Jestem niezmiernie wdzięczna wszystkim terapeutom i wszystkich ludziom, których  tam spotkałam.  

Dzięki Wam żyję. !!!  

 Dziś odbudowuję poczucie swojej wartości, swoją godność, którą straciłam w  trakcie uzależnienia. Nauczyłam sobie radzić ze swoimi emocjami i sytuacjami.  Zaczęłam znowu śpiewać w chórze kościelnym, co mi sprawia ogromną radość.  

 Jeszcze przede mną długa droga, natomiast wiem, że nie jestem sama. Mam  grono wspaniałych znajomych ze wspólnoty Anonimowych Alkoholików i Kobiet z  terapii. Jesteśmy dla siebie wzajemnie wsparciem w trudniejszych momentach.  

Nawet planujemy wspólne wakacje nad morzem. 

 A Ania i Jej rodzina?  

Są ze mnie dumni, że włożyłam ogrom pracy i serca w swoje trzeźwienie.  Jeśli zastanawiasz się czy, jesteś uzależniona ?  

Zapraszamy Ciebie do odpowiedzi na następujące pytania : 

Sprawdź!

Czy ja jestem uzależniona ? historia magdy.

Historia Magdy

Magda – pracownik banku z Warszawy, 27 lat , narkomanka.

Narkomanka – to słowo… przyznam szczerze, przez długi czas kojarzyło mi się wyłącznie z osobami z marginesu społecznego. A przecież ja miałam świetną pracę, wykształcenie, mieszkanie, zawsze byłam elegancko ubraną kobietą.

Jakże się myliłam…To tylko stereotypy, które miałam w głowie i które oddalały mnie od przyznania się przed samą sobą, że ja też mam problem z narkotykami, że jestem chora i to chora na śmiertelną chorobę…

Jak to się stało, że uzależniłam się od narkotyków?

Na to z pewnością złożyło się wiele czynników.

Zaczęło się bardzo niewinnie. Pamiętam, że już na początku liceum, na imprezach paliłam marihuanę i piłam alkohol. Natomiast jak sięgam pamięcią, już wtedy czułam silną więź z używkami. Mówiąc wprost byłam zafascynowana swoim stanem po alkoholu i narkotykach. Wreszcie czułam ulgę, napięcie z całego ciała schodziło, byłam zabawna, rozgadana w grupie rówieśników. Czułam ich akceptację, przynależność do grupy – a chyba na tym w tamtym czasie zależało mi najbardziej.

Natomiast nie zdawałam sobie sprawy jak wysoką cenę przyjdzie mi zapłacić za poczucie akceptacji w liceum. Ceną było moje zdrowie : psychiczne, fizyczne jak i duchowe.

Później przyszedł czas studiów. Musiałam się dużo uczyć a jednocześnie chciałam mieć bogate życie towarzyskie – nadal zależało mi bardzo na akceptacji wśród znajomych.

I tak poznałam kokainę – moją najlepszą przyjaciółkę, która umożliwiała mi prowadzenie życia i bycia taką osobą, jaką zawsze chciałam być.

Towarzyszyła mi początkowo okazjonalnie, później weekendowo a potem coraz częściej.

Wydawało mi się, wręcz byłam o tym przekonana, że to doskonałe rozwiązanie na każdy mój problem:

– potrzebuję więcej się uczyć i mniej spać – kokaina

– chcę być rozgadana i wesoła na imprezie, w towarzystwie – kokaina

– chcę czuć się akceptowana – kokaina

– chcę czuć radość z życia i euforię – z pomocą przychodzi zawsze kokaina.

Pod koniec studiów, dostawałam już sygnały od znajomych, że coś jest ze mną nie tak, że mam problem z narkotykami, że jest ich za dużo, że dziwnie się zachowuję.

Takie teksty tylko powodowały u mnie tylko wielką złość. Usilnie wypierałam, że mam problem.

Po studiach, podjęłam pracę w banku, szybko też awansowałam.

Presja, stres, życie w pędzie, awanse, brak czasu na systematyczne jedzenie i odpoczynek powodowały, że zażywałam jeszcze coraz większe dawki kokainy.

Nie potrafiłam już funkcjonować bez narkotyków. Towarzyszyły mi już codziennie.

Z czasem było coraz gorzej.

Zarabiałam na tamten czas stosunkowo dużo – zdecydowanie więcej niż moi rówieśnicy, natomiast doszło do tego, że ok. 90% pensji wydawałam na kokainę. Zalegałam z rachunkami, czynszem za mieszkaniem. Pojawiła się u mnie bezsenność oraz różne nieuzasadnione lęki, nerwowość, rozkojarzenie, zaniki pamięci.

Pewnego dnia, zapamiętam ten dzień do końca życia, nie byłam już w stanie iść do pracy i normalnie funkcjonować. Czułam tak silny lęk przed wszystkim, że bałam się wyjść z domu. Serce waliło jak młot, miałam wrażenie, że mi zaraz wyskoczy, że to zawał.

Zadzwoniłam do rodziców płacząc, że umieram, żeby mnie ratowali.

Przyjechali bardzo szybko. Później pogotowie, szpital i odtruwanie.

Następnie leczenie w Ośrodku Uzależnień.

Był to niezwykle ciężki czas dla mnie. Natomiast teraz patrzę na tamten okres z wielką wdzięcznością, bo dzięki podjęciu leczenia nadal żyję.

Obecnie od 2 lat jestem trzeźwa, wykonałam bardzo dużo pracy nad sobą i jeszcze dużo pracy przede mną. Nie byłoby to możliwe dzięki wsparciu rodziców, terapeutów jak i innych osób uzależnionych, które poznałam na swojej drodze.

Zaczynam być prawdziwą sobą i akceptować swoją chorobę oraz siebie.

Trzeźwienie dla mnie to niekończący się proces, przygoda na całe życie i bardzo mi się to podoba.

Mój ulubiony cytat : ,,Wszyscy mamy dwa życia. To drugie zaczyna się w chwili, gdy zdamy sobie sprawę, że mamy tylko jedno.” Dziś to już wiem i staram się przeżyć każdy, kolejny dzień jak najlepiej umiem.

Magda

Jeśli zastanawiasz się czy, jesteś uzależniona,

Zapraszamy Ciebie do odpowiedzi na następujące pytania :

Sprawdź!

Obalamy 8 mitów związanych z alkoholizmem

OBALAMY 8 MITÓW ZWIĄZANYCH Z ALKOHOLIZMEM 

👉 MIT 1 : OSOBY UZALEŻNIONE TO GŁÓWNIE MĘŻCZYŹNI
Jest taki sam odsetek uzależnionych Kobiet co Mężczyzn. 
Natomiast uzależnione Kobiety rzadziej podejmują leczenie. Związane jest z ogromnym poczuciem winy i wstydu a także stereotypami społecznymi  : Matka Polka, ,,kobiecie nie wypada”.

👉 MIT 2 : OSOBY UZALEŻNIONE TO OSOBY Z MARGINESU SPOŁECZNEGO
Uzależnienie jest chorobą dotykająca ludzi bez względu na wiek, płeć, status społeczny czy wykształcenie.
U Kobiet im wyższe wykształcenie i status społeczny, tym statystycznie większa skłonność do alkoholizmu. Alkoholizm często dotyka Kobiet Sukcesu.

👉 MIT 3: ALKOHOLIK TO KTOŚ, KTO PIJE CODZIENNIE 
Codzienne picie alkoholu nie jest objawem alkoholizmu. Zdarza się natomiast, że alkoholik pije przez wiele dni z rzędu ( tzw. ciąg alkoholowy). Są jednak i tacy alkoholicy, którzy piją tylko kilka razy w roku.

👉 MIT 4 : PIWO TO NIE ALKOHOL
Piwo i wino uważane są za tzw. alkohole słabe. Należy pamiętać jednak, że każdy napój alkoholowy zawiera tą samą substancję – alkohol etylowy, który może powodować uzależnienie.
Jedna szklanka piwa odpowiada wypiciu kieliszka wódki.

👉 MIT 5 : ‘’MOCNA GŁOWA ‘’CHRONI PRZED ALKOHOLIZMEM
,, MOCNA GŁOWA” czyli możliwość wypicia dużej ilości alkoholu bez widocznych skutków ubocznych, może jedynie skrócić czas wchodzenia w fazę ostrzegawczą choroby alkoholowej. Oznacza to , że u posiadaczy  tzw. mocnych głów choroba alkoholowa rozwija się szybciej. 

👉 MIT 6 : JEŚLI KTOŚ POTRAFI POWSTRZYMAĆ SIĘ OD ALKOHOLU PRZEZ KILKA MIESIĘCY, NIE JEST ALKOHOLIKIEM
Osoba nieuzależniona nie potrzebuje robić sobie przerw od picia.
Alkoholik podejmuje spontaniczną abstynencję, aby udowodnić sobie jak i innym, że nie ma problemu z nałogiem, że kontroluje picie.
Kiedy jednak wraca do picia, wraca od razu do miejsca, w którym się zatrzymał. Choroba nadal się rozwija.

👉 MIT 7: JEŚLI KTOŚ SIĘ NIE UPIJA, NA PEWNO NIE JEST UZALEŻNIONY.
Jest to kolejny mit, który często słyszymy. 
O uzależnieniu stanowią konkretne objawy. Jednym z nich jest utrata kontroli.
Szczególnie Kobiety często są na rauszu, natomiast rzadziej upijają się. 

👉 MIT 8 : WYSTARCZY CHCIEĆ PRZESTAĆ PIĆ
Wiele osób uważa, że nadmierne picie to jedynie skutek chęci napicia się i braku silnej woli. Nic bardziej mylnego. Uzależnienie jest chorobą, która upośledza wolną wolę pijącego. Alkoholik pije ponieważ czuje silną potrzebę picia ( tzw. głód alkoholowy), co jest jedną z charakterystycznych cech uzależnienia. 
Żeby odzyskać WOLNOŚĆ ❤️ i rozpocząć nowe życie bez konieczności sięgania po używki, niezbędne jest podjęcie leczenia w Ośrodku Uzależnień.
Jesteśmy po to, by Tobie pomóc, 
Zespół Fundacji Wenus.
☎️ 572570386

8 FAKTÓW O KOBIECYM ALKOHOLIŹMIE

8 FAKTÓW O KOBIECYM ALKOHOLIŹMIE 
👉 FAKT 1 : ALKOHOLIZM TO CHOROBA
Alkoholizm został zakwalifikowany do Międzynarodowej Klasyfikacji ICD – 10.
👉 FAKT 2 : CHOROBA ALKOHOLOWA ROZWIJA SIĘ ETAPAMI
Fazy choroby alkoholowej obejmują 4 etapy. 
Leczenie uzależnienia można rozpocząć na każdym etapie rozwoju choroby. 
👉 FAKT 3 : KOBIETY UPIJAJĄ SIĘ SZYBCIEJ
Z powodu uwarunkowań metabolicznych kobiety przyjmujące tą samą ilość alkoholu co mężczyźni (o podobnym wzroście i wadze ) mają większe stężenie alkoholu we krwi średnio o 
40 % !!!
👉 FAKT 4 : KOBIETY ZDECYDOWANIE SZYBCIEJ NIŻ MĘŻCZYŹNI DOZNAJĄ SZKÓD ZDROWOTNYCH
Kobiety są mniej odporne na toksyczne działanie alkoholu. Jest to związane z budową ciała, rozłożeniem tkanki tłuszczowej i wody w organizmie .
Marskość wątroby może wystąpić po zaledwie 5 latach, u mężczyzn natomiast po ok. 20  !!!
👉 FAKT 5 : KOBIETY RZADZIEJ NIŻ MĘŻCZYŹNI ZGŁASZAJĄ SIĘ NA LECZENIE ODWYKOWE
Związane jest to z poczuciem ogromnego wstydu i winy ze względu na pełnione role społeczne.
👉 FAKT 6 : 4 RAZY WIĘCEJ KOBIET NIŻ MĘŻCZYZN UMIERA Z POWODU ALKOHOLIZMU     
👉 FAKT 7 : KOBIETY CZĘŚCIEJ NIŻ MĘŻCZYŹNI PIJĄ W SAMOTNOŚCI
Kobiety najczęściej piją w samotności, długo się ukrywają z nałogiem. Wynika to z ról społecznych, jakie zostały przypisane kobietom – roli matki i strażniczki ogniska domowego.
👉 FAKT 8 : PSYCHOTERAPIA TO PODSTAWOWA METODA LECZENIU ALKOHOLIZMU
Psychoterapia daje wsparcie osobie uzależnionej, pozwala zdobyć wiedzę na temat choroby oraz daje skuteczne narzędzia do życia w trzeźwości. Do wyboru mamy leczenie w ośrodku odwykowym lub terapię grupową oraz indywidualną w formie ambulatoryjnej – dochodzącej, zazwyczaj spotkania grupowe odbywają się 2 razy w tygodniu.
Żeby odzyskać WOLNOŚĆ ❤️ i rozpocząć nowe życie bez konieczności sięgania po używki, niezbędne jest podjęcie leczenia w Ośrodku Uzależnień.
Jesteśmy po to, by Tobie pomóc, 
Zespół Fundacji Wenus.
☎️ 572570386

Czy ja jestem uzależniona? Historia anny

Anna – prawniczka z Katowic, 35 lat, alkoholiczka  

Alkoholiczka – to słowo… przyznam szczerze, długo nie mogło mi przejść przez  gardło… Kojarzyło mi się z kobietą bez środków do życia, brudną, obdartą, stojącą  pod sklepem z tanim alkoholem, chwiejącą się na nogach i zaczepiającą  przechodzących ludzi o 2 zł na piwo…  

 Jakże się myliłam…  

 Jak później się okazało, niczym nie różniłam się od tej Pani…Byłyśmy równe  wobec alkoholizmu.  

 Jak to się stało, że zostałam alkoholiczką? Przecież to niemożliwe, ja Anna,  dziewczyna z dobrego domu, z wyższym wykształceniem, wspaniałą pracą w  kancelarii i mężem, którego mi zazdrościły wszystkie koleżanki, podróżująca po  świecie.  

 No jak to się właściwie stało? Jak to możliwe w ogóle?  

Takie myśli właśnie mi się kłębiły w głowie przy przyjęciu do Ośrodka Leczenia  Uzależnień.  

 Ale od początku.  

 Mój dom rodzinny: tata prawnik, prowadzący dużą kancelarię, dobry człowiek,  natomiast rzadko obecny w domu. Swoją nieobecność rekompensował mi drogimi  zabawkami, wyjazdami, kursami. Mama natomiast zajmowała się domem oraz mną.  Nie wiem czy do końca była szczęśliwa…Często wieczorem widziałam ją z  kieliszkiem wina w dłoni, patrzącą się w okno ze smutnym, jakby nieobecnym  wzrokiem. Na szafce nocnej w Jej sypialni zawsze stały leki. Takie mam  wspomnienie z dzieciństwa. Na zewnątrz natomiast, Nasza Rodzina wyglądała  idealnie – szczęście, przyjęcia organizowane w domu, sukcesy, wakacje. Ale to były  tylko pozory…  

 Ja również, jak mój tata, zostałam prawniczką. Nie wiem dlaczego,  interesowałam się przecież malarstwem…  

Dostałam pracę w dobrej kancelarii, wyszłam za mąż i wkrótce po tym odkryłam  moją prawdziwą miłość:  

ALKOHOL I  ULGĘ  

 W końcu nie wstydziłam się w towarzystwie, już nie byłam “szarą myszką”  grzeczną, posłuszną, bojącą się wyrazić swoje zdanie czy odmówić. Czułam się  wspaniale po alkoholu. Stał się on moim lekarstwem na wszystko. Stałam się duszą  towarzystwa, którą zawsze chciałam być. Pewną siebie Anną, poważaną wśród  kolegów z pracy, szefa i klientów, radosną żoną w domu i wspaniałą koleżanką.  Wreszcie potrafiłam się “wyluzować”, jak mówił mój mąż.  

Zaczęłam pić coraz więcej, nie upijałam się, przecież kobiecie nie wypada. Byłam  na lekkim rauszu…, coraz częściej a później już codziennie.  

Piłam przed pracą setkę, wlewałam do kawy, żeby mąż się nie zorientował, na dobry  początek dnia. W pracy kolejna porcja szła z koktajlem wysokobiałkowym – przecież  dbałam o swoje zdrowie i zdrowe odżywianie. Potem kolejna, przed sprawą w sądzie  i później po powrocie do domu i kolejna na sen.  

Hmmm, trwało to dość długo, ok. 3 lat.  

 Później było coraz gorzej.  

 Nie potrafiłam już funkcjonować bez alkoholu.  

 Przy próbach odstawienia alkoholu, zrobienia sobie przerw, czułam ogromny  niepokój i lęk, rozdrażnienie, kłóciłam się z mężem i współpracownikami o wszystko.  Byłam nieznośna, musiałam pić dalej…Mój nierozerwalny związek z alkoholem  ukrywałam przed całym światem. To była tylko nasza tajemnica, o której nikt nie  wiedział. Przynajmniej tak wówczas mi się wydawało, że nikt nie widzi, że piję.  

Pewnego dnia, wsiadłam do samochodu w nocy, po całej butelce wina. Cicho  wymknęłam się z domu, mąż już spał. Chciałam pojechać tylko po zapasy alkoholu  na ranek, oczywiście do dalszego sklepu, w którym mnie nikt nie znał. Tyle tylko, że  nie dojechałam do tego sklepu, miałam wypadek…i jak się okazało 2,0 promile we  krwi…Trafiłam do szpitala, tam też później usłyszałam diagnozę.  

JEST PANI UZALEŻNIONA OD ALKOHOLU, MUSI PANI SIĘ LECZYĆ

 Płakałam, nie mogłam się z tym pogodzić.  

Mąż powiedział, że mi pomoże, że podejrzewał to już dłuższy czas, porozmawiał  również z moim szefem. Jak później się okazało wszyscy w pracy podejrzewali u  mnie problem z alkoholem. 

Podjęłam leczenie w Ośrodku Uzależnień. Cholernie trudny czas, wiele  dowiedziałam się o sobie jak i swojej chorobie. Już nie wstydzę się powiedzieć o  sobie : Anna, jestem alkoholiczką.  

 Teraz powoli zaczynam odbudowywać siebie i swoje życie. Patrzę z nadzieją w  przyszłość, zaczęłam rozwijać swoją pasję: malarstwo.  W końcu zaczynam być sobą, prawdziwą Anną.  

Jeśli zastanawiasz się czy, jesteś uzależniona.  

Zapraszamy Ciebie do odpowiedzi na następujące pytania :