Czy ja jestem uzależniona ? Historia katarzyny

Katarzyna – pracownik administracyjny z Warszawy, 58 lat, uzależniona od leków i  alkoholu.  

 Moje uzależnienie rozwinęło się stosunkowo późno…, byłam po 50 – tce…  Do dziś, zastanawiam się jak to w ogóle się stało, że zostałam lekomanką, popijającą  leki alkoholem, samotną, zniszczoną kobietą na dnie.  

Zaczęło się całkiem niewinnie…  

Po wyprowadzce mojej córki z domu ( wyprowadziła się z zięciem i wnuczką do  innego kraju ), czułam niepokój, lęk, pustkę, bezsens życia.  

10 lat wcześniej wyprowadził się mąż.  

Czułam się nikomu niepotrzebna i bezużyteczna.  

Nie mogłam spać, jeść, normalnie funkcjonować.  

Pozostała mi tylko praca i pusty dom.  

Z córką, wnuczką i zięciem komunikowaliśmy się przez Internet oraz spędzaliśmy  wspólnie święta 2 razy do roku.  

Lęki i bezsens życia, depresyjne myśli, nasilały się każdego dnia. W końcu poszłam  do lekarza i usłyszałam diagnozę: depresja, zaburzenia lękowe i zaburzenia snu.  

Dostałam leki : Afobam i Xanax – moje dwa cudowne rozwiązania na wszelkie  kłopoty.  

 Czułam się lepiej, powoli odzyskiwałam radość i sens życia. Przez głowę  przemykała myśl : “ Dlaczego wcześniej nie poszłam do lekarza po leki ? Po co tak  długo się męczyłam ? ”  

Jakie było moje zdziwienie a poziom irytacji sięgnął zenitu, jak lekarz na wizycie,  bardzo się ucieszył, że jest poprawa samopoczucia i przepisał inne, łagodniejsze leki.  

Wykrzyczałam wówczas “ Panie doktorze, ja przyszłam po Xanax i Afobam, nie chcę  innych leków !!! ” i wyszłam, trzaskając drzwiami od gabinetu.  

Już wtedy powinna mi się zapalić kontrolna lampka, przecież nigdy na nikogo nie  krzyczałam, byłam spokojną, bezkonfliktową osobą, to zachowanie zupełnie nie było  w moim stylu.  

Byłam bardzo zdenerwowana, myślałam co ja mam teraz zrobić, przecież leki mi się  kończą. Żeby ochłonąć, w drodze powrotnej do domu, kupiłam butelkę wina. 

Obudziłam się rano z nowym pomysłem i planem w głowie. Na szafce nocnej stała  pusta butelka i opakowanie po lekach. Nic nie pamiętałam. Jednak wówczas nie  martwiło mnie to.  

Zapisałam się do innego lekarza, bez problemu dostałam receptę.  Później do kolejnego.  

Zaczęła się manipulacja, opowiadanie zmyślonych historii lekarzom, byle by tylko  osiągnąć cel – dostać receptę na leki, nieustanne zmienianie psychiatrów.  Wszystko to spowodowało, że moje życie zaczęło się koncentrować na zdobywaniu  lekarstw. A ja dalej nie widziałam, że jestem chora…  Przestałam śpiewać w chórze kościelnym, spotykać się z koleżankami z pracy.  Nawet przestałam rozmawiać wieczorami z Córką i wnuczką, które kocham nad  życie. Bałam się i wstydziłam, że zobaczą, że jest ze mną coś nie tak.  

Zawsze miałam jakąś dobrą wymówkę, wcześniej przygotowaną.  Od tej pory, każdego wieczora, towarzyszyły mi leki i butelka czerwonego wina.  Wzięłam miesięczne zwolnienie z pracy, bo nie mogłam rano wstać z łóżka a nie  chciałam rezygnować z mojego wspaniałego remedium na wszystko : alkoholu i  leków.  

Czułam się coraz gorzej, psychicznie i fizycznie. Zaniki pamięci, niepokój, lęki,  drżenie rąk – natomiast nie łączyłam tego absolutnie z uzależnieniem.  

Moje dno ?  

 Hmmm, rozmowa z córką i małą wnuczką pod wpływem alkoholu i leków. Coś  bełkotałam i w pewnym momencie przewróciłam się podłogę, bez życia. Znam to z  opowieści Ani, nie pamiętałam z tego wydarzenia nic…  Ania następnego dnia przyleciała do Warszawy, zabrała mnie do lekarza, mój stan  był poważny. Wówczas mało rozumiałam, z tego co się wokół mnie dzieje.  Zgodziłam się pobyt w Ośrodku Uzależnień, później Oddział Dzienny.  Jestem niezmiernie wdzięczna wszystkim terapeutom i wszystkich ludziom, których  tam spotkałam.  

Dzięki Wam żyję. !!!  

 Dziś odbudowuję poczucie swojej wartości, swoją godność, którą straciłam w  trakcie uzależnienia. Nauczyłam sobie radzić ze swoimi emocjami i sytuacjami.  Zaczęłam znowu śpiewać w chórze kościelnym, co mi sprawia ogromną radość.  

 Jeszcze przede mną długa droga, natomiast wiem, że nie jestem sama. Mam  grono wspaniałych znajomych ze wspólnoty Anonimowych Alkoholików i Kobiet z  terapii. Jesteśmy dla siebie wzajemnie wsparciem w trudniejszych momentach.  

Nawet planujemy wspólne wakacje nad morzem. 

 A Ania i Jej rodzina?  

Są ze mnie dumni, że włożyłam ogrom pracy i serca w swoje trzeźwienie.  Jeśli zastanawiasz się czy, jesteś uzależniona ?  

Zapraszamy Ciebie do odpowiedzi na następujące pytania : 

Sprawdź!

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *